Odpowiedzialność przewoźnika za niewłaściwe wykonanie umowy przewozu oraz zgubienie przesyłki

Kancelaria odniosła sukces w sprawie dotyczącej dochodzenia odszkodowania przez jednego z klientów w zakresie niewłaściwego wykonania umowy przewozu oraz zgubienia przesyłki kurierskiej. W ramach aktualności omawiamy Kancelarii omawiamy odpowiedzialność przewoźnika za niewłaściwe wykonanie umowy przewozu oraz zgubienie przesyłki.

Stan faktyczny – zgubienie przesyłki przez przewoźnika

Sprawa dotyczyła spółki, która za pośrednictwem platformy pośredniczącej zleciła przewoźnikowi – spółce kurierskiej – przewóz przesyłki towaru do kontrahenta. Przesyłka, pomimo przyjęcia jej do przewozu i nadania listu przewozowego, nie dotarła do odbiorcy, a w toku postępowania przyjęto, że została utracona, co wymusiło na nadawcy ponowne wysłanie towaru i poniesienie kosztów w tym zakresie. 

Przewoźnik odmówił wypłaty pełnego odszkodowania – powołując się m.in. na brak zadeklarowanej wartości przesyłki oraz kwestionując swoją odpowiedzialność w sprawie. Wobec braku dobrowolnej zapłaty należności Spółka (jako nadawca przesyłki), reprezentowana przez kancelarię, wytoczyła powództwo o zapłatę wartości utraconej przesyłki i kosztów przewozu.

Ocena sądu rejonowego – odpowiedzialność przewoźnika za utratę przesyłki

Sąd Rejonowy ustalił, że strony łączyła umowa przewozu zawarta za pośrednictwem platformy internetowej, przy czym nadawcą przesyłki – wskazanym w liście przewozowym – była spółka powodowa, a podmiotem faktycznie realizującym przewóz – spółka kurierska. Pośrednik internetowy nie przejmował odpowiedzialności przewoźnika, a jego rola ograniczała się do technicznej organizacji zlecenia i przekazywania reklamacji przewoźnikowi.

Sąd zastosował art. 65 ustawy Prawo przewozowe, zgodnie z którym przewoźnik ponosi odpowiedzialność za utratę, ubytek lub uszkodzenie przesyłki powstałe od chwili przyjęcia jej do przewozu aż do wydania odbiorcy, chyba że wykaże, iż szkoda powstała z przyczyn po stronie nadawcy/odbiorcy, z właściwości towaru lub wskutek siły wyższej.

W analizowanej sprawie przewoźnik nie zdołał wykazać, że przesyłka została skutecznie doręczona ani że wystąpiła którakolwiek z przesłanek wyłączających odpowiedzialność o której powyżej.    

Argumenty apelacji i stanowisko sądu okręgowego – odpowiedzialność przewoźnika za zgubienie przesyłki

Przewoźnik zaskarżył wyrok w całości, podnosząc przede wszystkim brak legitymacji czynnej powoda, twierdząc, że był on jedynie „załadowcą”, a nie nadawcą, oraz że umowa przewozu miała być zawarta między przewoźnikiem a pośrednikiem.

Sąd Okręgowy w pełni podzielił ustalenia faktyczne i rozważania prawne sądu I instancji, wskazując, że list przewozowy jednoznacznie potwierdza status powoda jako nadawcy przesyłki i strony umowy przewozu. Sąd potwierdził nadto, że legitymacja czynna w procesie cywilnym jest ściśle związana z faktycznym uprawnieniem do dochodzenia roszczenia i że ciężar dowodu okoliczności wyłączających tę legitymację – spoczywa na przewoźniku.

Sąd Okręgowy potwierdził także, że między stronami doszło do zawarcia umowy przewozu, a nie spedycji, ponieważ zakres świadczenia przewoźnika sprowadzał się do samego przewiezienia rzeczy, bez dodatkowych usług organizacyjnych typowych dla spedycji.

W konsekwencji zarzuty Przewoźnika uznano za bezzasadne, a apelację oddalono w całości, zasądzając na rzecz powoda koszty postępowania apelacyjnego.

Znaczenie wyroku dla innych poszkodowanych – odpowiedzialność przewoźnika

Wyrok sądu II instancji jest prawomocny i ma istotne znaczenie praktyczne dla podmiotów korzystających z usług kurierskich, zwłaszcza za pośrednictwem platform pośredniczących. Potwierdza on, że nadawca przesyłki, wskazany w liście przewozowym, zachowuje legitymację czynną do dochodzenia roszczeń od przewoźnika, niezależnie od tego, czy umowa została zorganizowana przez pośrednika, czy zawarta bezpośrednio

Dla przewoźników rozstrzygnięcie stanowi sygnał, że próby ograniczania odpowiedzialności wbrew brzmieniu Prawa przewozowego i pomijania rzeczywistego nadawcy jako uprawnionego do odszkodowania nie znajdą aprobaty sądów.

Sprawę prowadził radca prawny Łukasz Woyda.